I jak zwykle minęło trochę czasu i nic nie pisałem. Trochę się wydarzyło i w toku owych zdarzeń nie miałem czasu (siły) by pozbierać myśli i coś napisać. Sytuacja z Bartkiem wyjaśniła się chyba na dobre. Szkoda tylko że nie po mojej myśli... Wszystko zaczęło się psuć już dawno temu - teraz była kulminacja. Skończyłem 25 lat (już stara dupa ze mnie :P)... żadnych życzeń, zero reakcji. Potem były tylko sms-y z pogardą w tonie i wreszcie spotkaliśmy się. 20 minut - bo tylko tyle mógł mi poświęcić bo szedł na zajęcia. Powiedział od razu - u mnie dużo się zmieniło - "od dziś mam faceta w moim wieku". Poza tym powiedział jak to on nie traktuje mnie tak jak ja jego. Że tak naprawdę mnie nie zna (rok intensywnej znajomości) i takie tam .... Strasznie mi przykro że tak mnie potraktował. Jedno jest pewne - może i dobrze, że teraz bo nie straciłem na niego kolejnego roku. Nie będę wchodził w szczegóły ani tej znajomości ani jego końca - w każdym razie mam nadzieje że teraz będzie szczęśliwy ...
Między tymi żalami poznałem kolejną osobę. Nie będę tu opowiadał bo jest na to za wcześnie ale dzięki jemu czuję się teraz dobrze. Powoli zabliźnia się rana po Bartku a i na świat patrzę inaczej. Co z tego będzie - pewnie tylko sam Pan Bóg wie :)
Chyba potrzebny jest mi wypoczynek i mała ucieczka od szarego życia ... muszę wszystko przemyśleć i pozbierać na nowo. Dość już mam smutku i płaczu ... tylko ile wytrwam :) Hmm ...
niedziela, 7 grudnia 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)

