I jak zwykle minęło trochę czasu i nic nie pisałem. Trochę się wydarzyło i w toku owych zdarzeń nie miałem czasu (siły) by pozbierać myśli i coś napisać. Sytuacja z Bartkiem wyjaśniła się chyba na dobre. Szkoda tylko że nie po mojej myśli... Wszystko zaczęło się psuć już dawno temu - teraz była kulminacja. Skończyłem 25 lat (już stara dupa ze mnie :P)... żadnych życzeń, zero reakcji. Potem były tylko sms-y z pogardą w tonie i wreszcie spotkaliśmy się. 20 minut - bo tylko tyle mógł mi poświęcić bo szedł na zajęcia. Powiedział od razu - u mnie dużo się zmieniło - "od dziś mam faceta w moim wieku". Poza tym powiedział jak to on nie traktuje mnie tak jak ja jego. Że tak naprawdę mnie nie zna (rok intensywnej znajomości) i takie tam .... Strasznie mi przykro że tak mnie potraktował. Jedno jest pewne - może i dobrze, że teraz bo nie straciłem na niego kolejnego roku. Nie będę wchodził w szczegóły ani tej znajomości ani jego końca - w każdym razie mam nadzieje że teraz będzie szczęśliwy ...
Między tymi żalami poznałem kolejną osobę. Nie będę tu opowiadał bo jest na to za wcześnie ale dzięki jemu czuję się teraz dobrze. Powoli zabliźnia się rana po Bartku a i na świat patrzę inaczej. Co z tego będzie - pewnie tylko sam Pan Bóg wie :)
Chyba potrzebny jest mi wypoczynek i mała ucieczka od szarego życia ... muszę wszystko przemyśleć i pozbierać na nowo. Dość już mam smutku i płaczu ... tylko ile wytrwam :) Hmm ...
niedziela, 7 grudnia 2008
niedziela, 16 listopada 2008
Kac
Hmm i znów weekend. Już tradycją stało się że piszę w niedzielne południe. Od piątku balowałem z moimi znajomymi bo już za tydzień stuknie mi ćwierć wieku. No i mam kaca. I na tym zleci mi niedziela. Tyle już lat przeżyłem a życie jakoś mi się nie układa ... to prywatne. Dobrze że w zawodowym póki co jest ok ... Bartek się oddalił - już nie mam z kim o tym wszystkim pogadać. Już nie wiem co mam robić żeby go nie stracić. Chyba bezczynność mi pozostaje i dystans do tego wszystkiego. W końcu na silę nie można się z kimś przyjaźnić. Znalazłem w internecie piosenkę, która od razu wpada w uch i zostaje w nim. Dla posłuchania :P
niedziela, 9 listopada 2008
Relax
No i nareszcie weekend. Mogę trochę odpocząć po pracy. Dostałem wczoraj książkę "Sekret" - podobno warta uwagi pozycja na półkach w księgarniach... przeczytam ocenię.
niedziela, 2 listopada 2008
Co począć ?
W sumie dawno nic tu nie pisałem. Jakoś mam mało czasu ostatnio na wszystko. Wszyscy czegoś ode mnie chcą i nawet w takie święta jak wczoraj i dziś - jestem zabiegany. Od ostatniego posta zmieniło się tylko tyle, że moja praca zaczyna mi się podobać. W sumie nie sama praca (bo kto lubi pracować?)- a atmosfera tam panująca. Udało mi się polubić z kilkoma osobami i jest bardzo fajnie. Wspólne wyjścia poza pracą na kręgle, bilard czy piwo tylko to umacniają ... ale i tak się boję że może się to wszystko w sekundę zmienić. W domu coraz gorzej. Docinki ze strony bliskich są coraz częstsze i boję się że tego już długo nie wytrzymam....
W poprzednim poście pisałem że jest osoba którą znam wirtualnie a która bardzo mi pomaga w moim życiu. Cykl zdarzeń zadecydował, że będzie on ze swoją drugą połówką w następny weekend w Krakowie. Kiedy daleko było do przyjazdu bardzo się cieszyłem. Im bliżej są te dni, tym bardziej boję się że do spotkania nie dojdzie... tak dużo mam obaw których chyba nikt nie jest w stanie zrozumieć...
W poprzednim poście pisałem że jest osoba którą znam wirtualnie a która bardzo mi pomaga w moim życiu. Cykl zdarzeń zadecydował, że będzie on ze swoją drugą połówką w następny weekend w Krakowie. Kiedy daleko było do przyjazdu bardzo się cieszyłem. Im bliżej są te dni, tym bardziej boję się że do spotkania nie dojdzie... tak dużo mam obaw których chyba nikt nie jest w stanie zrozumieć...
środa, 24 września 2008
Przeziębienie dopadło i mnie
Hmm pogoda jest beznadziejna. Od dwóch tygodni gdy wychodzę do pracy pada deszcz. Chyba też przez to mam ostatnio taki smutny nastrój ... Mam katar, gorączkę i ból w kręgosłupie - starość nie radość jak to mówią ... :)
W poprzednim poście pisałem o przyjaźni. Wczoraj spędziłem wieczór z Bartkiem i znów to spotkanie mnie bardzo podbudowało. Jak na razie tylko przy nim czuję się w pełni dobrze. Nie muszę udawać, niczego nikomu udowadniać i bać się odrzucenia. Czemu wszyscy nie są tacy jak on ... Tak bardzo go lubię a zarazem tak bardzo się boję że go stracę ... Znalazłem taką historyjkę w sieci która chyba wiele mówi o tym uczuciu
Trzynastoletni Paweł spacerował plażą razem ze swą matką. W pewnej chwili zatrzymał się i zapytał:
- Mamo, jak można zatrzymać przyjaciela, kiedy w końcu uda się go zdobyć?
Matka zastanowiła się przez chwilę, potem schyliła się i wzięła dwie garście piasku.
Uniosła obie ręce do góry, zacisnęła mocno jedną dłoń: piasek uciekał jej między palcami i im bardziej ściskała pięść, tym szybciej wysypywał się piasek.
Druga dłoń była otwarta: został na niej cały piasek.
Łukasz patrzył zdziwiony, potem zawołał:
- Rozumiem!
Jednak jest tak, że jak w jednym się układa to w innym się psuje. Nie mogę ostatnio dogadać się ze swoją mamą - i to chyba znów z tego samego powodu co inne moje problemy. Moja mama jest to najwspanialsza osoba na świecie, bardzo kochająca i w pełni poświęcająca się wręcz kobieta. Kocham ją tak bardzo - a mimo tego, iż zawsze mieliśmy wspaniały kontakt - tak bardzo się od niej oddalam. Od trzech dni prawie w ogóle nie rozmawiamy. Mieszkamy razem a jesteśmy obok.... może ona się domyśla - tego nie wiem. Nie zapytała nigdy .... Tak bardzo chciałbym żeby wiedziała o mnie wszystko - a wiem jak to się może skończyć.... Już kolejny dzień z rzędu wychodzę gdzieś - a ona nawet nie zapyta - gdzie byłeś ....
Wczoraj wyszła nowa płyta "Strachy na Lachy" - co prawda przerobili piosenki z lat 80-tych ale jak zwykle w przypadku tego zespołu - REWELACJA!
Coś z ich nowej płyty - wersja koncertowa:
W poprzednim poście pisałem o przyjaźni. Wczoraj spędziłem wieczór z Bartkiem i znów to spotkanie mnie bardzo podbudowało. Jak na razie tylko przy nim czuję się w pełni dobrze. Nie muszę udawać, niczego nikomu udowadniać i bać się odrzucenia. Czemu wszyscy nie są tacy jak on ... Tak bardzo go lubię a zarazem tak bardzo się boję że go stracę ... Znalazłem taką historyjkę w sieci która chyba wiele mówi o tym uczuciu
Trzynastoletni Paweł spacerował plażą razem ze swą matką. W pewnej chwili zatrzymał się i zapytał:
- Mamo, jak można zatrzymać przyjaciela, kiedy w końcu uda się go zdobyć?
Matka zastanowiła się przez chwilę, potem schyliła się i wzięła dwie garście piasku.
Uniosła obie ręce do góry, zacisnęła mocno jedną dłoń: piasek uciekał jej między palcami i im bardziej ściskała pięść, tym szybciej wysypywał się piasek.
Druga dłoń była otwarta: został na niej cały piasek.
Łukasz patrzył zdziwiony, potem zawołał:
- Rozumiem!
Jednak jest tak, że jak w jednym się układa to w innym się psuje. Nie mogę ostatnio dogadać się ze swoją mamą - i to chyba znów z tego samego powodu co inne moje problemy. Moja mama jest to najwspanialsza osoba na świecie, bardzo kochająca i w pełni poświęcająca się wręcz kobieta. Kocham ją tak bardzo - a mimo tego, iż zawsze mieliśmy wspaniały kontakt - tak bardzo się od niej oddalam. Od trzech dni prawie w ogóle nie rozmawiamy. Mieszkamy razem a jesteśmy obok.... może ona się domyśla - tego nie wiem. Nie zapytała nigdy .... Tak bardzo chciałbym żeby wiedziała o mnie wszystko - a wiem jak to się może skończyć.... Już kolejny dzień z rzędu wychodzę gdzieś - a ona nawet nie zapyta - gdzie byłeś ....
Wczoraj wyszła nowa płyta "Strachy na Lachy" - co prawda przerobili piosenki z lat 80-tych ale jak zwykle w przypadku tego zespołu - REWELACJA!
Coś z ich nowej płyty - wersja koncertowa:
niedziela, 21 września 2008
Przyjaciel - kto to jest?
... i znów minął kolejny tydzień. Pogoda dała/je się we znaki - pada od dwóch tygodni a moja chandra się pogłębia. Piątek spędziłem ze swoimi przyjaciółmi na imprezie "domowej" - wczoraj odsypiałem i tak praktycznie minął mój weekend. Przyjaciele o których piszę znają mnie od dzieciństwa. I w tym właśnie problem - "znają mnie"... mimo tego, iż tak bardzo pokazują jak im na mnie zależy nie wiedzą wszystkiego - a nawet bym powiedział najważniejszego. Przyjaciel to ktoś komu można zaufać bez dwóch zdań. Czyli wychodzi na to, że skoro nie poczułem na tyle odwagi aby komuś powiedzieć ze swojego otoczenia o tym że jestem gejem - to nie ma przy mnie takiej osoby...
Jeżeli chodzi o ludzi o mojej orientacji to na żywo znam tylko jednego takiego człowieka. Bartka (bo tak ma na imię ten chłopak) uważam za jedną z najbliższych mi osób na świecie - aczkolwiek niejednokrotnie czuje, że nawalam również w tej znajomości. Chciałbym spędzać z nim każdy wolny czas, robić rzeczy których nie mogę robić ze swoimi znajomymi. Problem w tym, że on za bardzo tego czasu wolnego nie ma (studiuje na dość trudnym kierunku) a poza tym jest to dusza towarzystwa, w którym to ja za bardzo nie mogę się odnaleźć. Kiedy jestem z nim czuję się jak w niebie - jak z nikim innym. Czasem nawet wydaje mi się, że jest to jednostronne uczucie - ale mam nadzieje że się mylę ...
Do tej listy dochodzą dwie znajomości internetowe (Łukasz i Piotrek) które pomagają mi w przezwyciężeniu każdego mojego problemu. W tych dwóch przypadkach jednak kilometry są bardzo trudne do przezwyciężenia.
Normalnie jestem postrzegany za osobę śmiałą, towarzyską, zabawną - podczas gdy w otoczeniu ludzi o tej orientacji staję się osobą wręcz odwrotną... Jakoś muszę to wszystko zmienić i ułożyć to swoje życie .... mam mały plan ale czy mi się uda? Czy jestem na tyle silny? Okaże się w czasie ...
Jeżeli chodzi o ludzi o mojej orientacji to na żywo znam tylko jednego takiego człowieka. Bartka (bo tak ma na imię ten chłopak) uważam za jedną z najbliższych mi osób na świecie - aczkolwiek niejednokrotnie czuje, że nawalam również w tej znajomości. Chciałbym spędzać z nim każdy wolny czas, robić rzeczy których nie mogę robić ze swoimi znajomymi. Problem w tym, że on za bardzo tego czasu wolnego nie ma (studiuje na dość trudnym kierunku) a poza tym jest to dusza towarzystwa, w którym to ja za bardzo nie mogę się odnaleźć. Kiedy jestem z nim czuję się jak w niebie - jak z nikim innym. Czasem nawet wydaje mi się, że jest to jednostronne uczucie - ale mam nadzieje że się mylę ...
Do tej listy dochodzą dwie znajomości internetowe (Łukasz i Piotrek) które pomagają mi w przezwyciężeniu każdego mojego problemu. W tych dwóch przypadkach jednak kilometry są bardzo trudne do przezwyciężenia.
Normalnie jestem postrzegany za osobę śmiałą, towarzyską, zabawną - podczas gdy w otoczeniu ludzi o tej orientacji staję się osobą wręcz odwrotną... Jakoś muszę to wszystko zmienić i ułożyć to swoje życie .... mam mały plan ale czy mi się uda? Czy jestem na tyle silny? Okaże się w czasie ...
czwartek, 11 września 2008
Dołek?
Hmm no i minął już tydzień jak zacząłem pisać tutaj. Zakończyłem tamtego posta na słowach, że jestem inny. No tak jestem bo ... jestem gejem. Pewnie nie jeden co będzie to czytał od razu skreśli moją osobę utożsamiając ją z tymi typami kreowanymi w mediach. Jeśli tak jest to pamiętaj tylko że ja jestem również człowiekiem. Bardzo się różnie od innych ... Jestem katolikiem (co jest moją domeną), pomagam innym (oddaje krew, aktywnie uczestniczę w dwóch fundacjach charytatywnych .... ) a mimo to sam fakt że jestem gejem - u wielu ludzi skreśla mnie od razu. Czemu tak jest? Ja na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć.... Tym bardziej że ja orientacji sobie nie wybierałem ani tym bardziej nie prosiłem się na świat. To że odbiegam od reszty skazuje mnie na samotność do końca życia ... Ale czy dam radę? Chyba już niedługo ...
Dziś rocznica ataku na WTC ...
Mam nadzieje że każdy o tym pamięta ....
Dziś rocznica ataku na WTC ...
Mam nadzieje że każdy o tym pamięta ....
sobota, 6 września 2008
Inność
W sumie nie wiem czemu zaczynam pisać tego bloga ... i tak znając siebie (a znam się już 25 wiosenek) za kilka dni mi przejdzie. Teraz może to robię z nudów, a może wynika to z sytuacji w jakiej dziś jestem. Za oknem ładna pogoda, ptaki śpiewają a ja w zasadzie się nie cieszę - jakiś chory marazm nastał w moim życiu... Cały tydzień czekam na weekend a gdy on już nadchodzi chce wrócić do pracy...
Wczoraj miałem bardzo dziwną sytuację w autobusie. Jechałem nim z pracy praktycznie sam do pewnego momentu ... Nagle na kolejnym przystanku weszła grupka młodych osób (ok 16 - 20 lat). W tym momencie cały autobus zapełnił się nimi. Jak się okazało byli to uczniowie pobliskiej szkoły specjalnej. Wszyscy oni byli głuchoniemi. Cały autobus zaczął rozmawiać rękami, minami ... W tej grupie liczącej ponad 40 osób byłem jedynie ja .... Czułem się tak dziwnie jak nigdy dotąd. Zaczynam rozumieć dlaczego ludzie nie są tolerancyjni i "źle" patrzą na innych ludzi, skoro tak naprawdę dobrze można czuć się tylko wśród podobnego otoczenia .... Czemu ten świat jest tak skonstruowany że każda inność od razu jest negowana i krytykowana ...
Być może tak myślę dlatego, że sam jestem inny ...
Ponieważ już z takim tytułem i nastrojem to rozpocząłem - wstawiam filmik który mi teraz bardzo towarzyszy ...
Wczoraj miałem bardzo dziwną sytuację w autobusie. Jechałem nim z pracy praktycznie sam do pewnego momentu ... Nagle na kolejnym przystanku weszła grupka młodych osób (ok 16 - 20 lat). W tym momencie cały autobus zapełnił się nimi. Jak się okazało byli to uczniowie pobliskiej szkoły specjalnej. Wszyscy oni byli głuchoniemi. Cały autobus zaczął rozmawiać rękami, minami ... W tej grupie liczącej ponad 40 osób byłem jedynie ja .... Czułem się tak dziwnie jak nigdy dotąd. Zaczynam rozumieć dlaczego ludzie nie są tolerancyjni i "źle" patrzą na innych ludzi, skoro tak naprawdę dobrze można czuć się tylko wśród podobnego otoczenia .... Czemu ten świat jest tak skonstruowany że każda inność od razu jest negowana i krytykowana ...
Być może tak myślę dlatego, że sam jestem inny ...
Ponieważ już z takim tytułem i nastrojem to rozpocząłem - wstawiam filmik który mi teraz bardzo towarzyszy ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

