... i znów minął kolejny tydzień. Pogoda dała/je się we znaki - pada od dwóch tygodni a moja chandra się pogłębia. Piątek spędziłem ze swoimi przyjaciółmi na imprezie "domowej" - wczoraj odsypiałem i tak praktycznie minął mój weekend. Przyjaciele o których piszę znają mnie od dzieciństwa. I w tym właśnie problem - "znają mnie"... mimo tego, iż tak bardzo pokazują jak im na mnie zależy nie wiedzą wszystkiego - a nawet bym powiedział najważniejszego. Przyjaciel to ktoś komu można zaufać bez dwóch zdań. Czyli wychodzi na to, że skoro nie poczułem na tyle odwagi aby komuś powiedzieć ze swojego otoczenia o tym że jestem gejem - to nie ma przy mnie takiej osoby...
Jeżeli chodzi o ludzi o mojej orientacji to na żywo znam tylko jednego takiego człowieka. Bartka (bo tak ma na imię ten chłopak) uważam za jedną z najbliższych mi osób na świecie - aczkolwiek niejednokrotnie czuje, że nawalam również w tej znajomości. Chciałbym spędzać z nim każdy wolny czas, robić rzeczy których nie mogę robić ze swoimi znajomymi. Problem w tym, że on za bardzo tego czasu wolnego nie ma (studiuje na dość trudnym kierunku) a poza tym jest to dusza towarzystwa, w którym to ja za bardzo nie mogę się odnaleźć. Kiedy jestem z nim czuję się jak w niebie - jak z nikim innym. Czasem nawet wydaje mi się, że jest to jednostronne uczucie - ale mam nadzieje że się mylę ...
Do tej listy dochodzą dwie znajomości internetowe (Łukasz i Piotrek) które pomagają mi w przezwyciężeniu każdego mojego problemu. W tych dwóch przypadkach jednak kilometry są bardzo trudne do przezwyciężenia.
Normalnie jestem postrzegany za osobę śmiałą, towarzyską, zabawną - podczas gdy w otoczeniu ludzi o tej orientacji staję się osobą wręcz odwrotną... Jakoś muszę to wszystko zmienić i ułożyć to swoje życie .... mam mały plan ale czy mi się uda? Czy jestem na tyle silny? Okaże się w czasie ...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


2 komentarze:
zawsze warto w siebie wierzyć i dać sobie czas na przezwyciężenie słabości.
Przyjaciele nie zawsze muszą wszystko wiedzieć,ważne,ze nie pytając o nic mogą wesprzeć cie w trudnej sytuacji. A jeśli zależy Ci na tym,musisz zebrać się na odwagę i otwarcie pogadać, poczujesz ulgę ,moim zdaniem;)
pozdrawiam
Zfierzak, masz rację. Warto w siebie wierzyć. Gorzej tylko z wiarą w innych.
Wiem dokładnie jak to jest, bać się powiedzieć prawdy nawet najbliższym. Wiem też jak to się dla mnie skończyło w kilku przypadkach w których zaryzykowałem. Powiedzmy że nie jestem już zachęcany do spotkań z tymi "przyjaciółmi" niż byłem wcześniej. Oczywiście wszystko ok, rozumieją, nie przeszkadza im to, ale tak najlepiej żebym znalazł sobie innych znajomych.
Coż, też w Krakowie, rok doświadczenia dłużej...
Prześlij komentarz