Dziewięć miesięcy... tak tyle nie byłem na tym blogu. Świadczy to o mojej konsekwencji i bałaganie życiowym którym mi towarzyszy. Przez te 9 miesięcy zdarzyło się bardzo dużo i patrząc na siebie nie jednokrotnie siebie nie poznaje. Kryształ którym kiedyś starałem się otaczać pękł na małe kawałki ... na tak małe, że nie da się już nic poskładać w jedną kupę i nic już nie jest takie samo jak kiedyś ... ale to było chyba nieuniknione ....
W rozpędzie życiowym poznałem wiele osób. Chęć poznania i poczucia bliskości drugiego człowieka jest wielka, że popełniłem błędy o których nawet kiedyś bym nie pomyślał ... czy żałuje? najgorsze jest chyba to, że niczego nie żałuję. Wiem tylko, że teraz chęć ta jest jeszcze większa ... tylko gdzie jest ten na którego czekam już tyle lat ....?
W domu coraz gorzej, czuję się tu jak w klatce jakiejś. Nie mogę się podgadać coraz bardziej z bliskimi ... każda rozmowa i tak sprowadza się do jednego ... kiedy przyprowadzę do domu dziewczynę ... doprowadziło to do tego, że bardzo rzadko tu wracam - raczej z przymusu i poczucia obowiązku niż chęci.
Praca - tak jak dotychczas tylko ona przynosi mi ukojenie, tylko tam się spełniam i tylko tam mnie doceniają ... tylko jak długo jeszcze?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz